Wiele niesprzyjających okoliczności, przede wszystkim kontuzja nogi, spowodowała że praktycznie przestałem biegać zimą. Dość śnieżna pogoda, wiecznie nieodśnieżone chodniki na ul. Lubelskiej, po której zazwyczaj biegałem, w tym nie pomagały. Żeby jakoś powetować sobie brak tej aktywności, chodzę praktycznie codziennie na basen, położoną całkiem blisko „Orkę” na ul.Młynarskiej…

Jednak pływanie nie daje tak dużego zastrzyku pozytywnej energii, takiej intensywności treningu, jak w czasie biegania. Mamy już koniec lutego, i dziś postanowiłem to zmienić. Od pewnego czasu zresztą, myśałem o tym i głównie zastanawiałem się w co się ubrać, na taki bieg zimą, przy temperaturze niewiele wyższej niż 0 stopni celsjusza… ( w tej chwili mam za oknem 3,1 stopnia). Przeglądałem fora internetowe, sklepy z odzieżą i innymi artykułami sportowymi. biegam-w-radomiu-luty-2013-na-basen-4Nawet znalazłem interesujące rzeczy, ale bałem się zamówić, ze względu na brak możliwości przymierzenia :( Chyba muszę jednak znaleźć coś w tradycyjnych sklepach i dopiero wtedy gdy poznam rozmiarówkę, będę coś zamawiał przez internet. Zmotywowany przeczytanymi na forum radami, że ważne są buty, a reszta mniej, mając już doświadczenie w bieganiu po ulicy, i ciesząc się z tego, że nie dotyczy mnie, to co częste u początkujących biegaczy, kwestia przezwyciężenia pewnego wstydu „obciachu”, że tu ludzie chodzą za swoimi sprawami, a ktoś tam biegnie. Jeśli już czułem pewien dyskomfort, wspomniany „obciach”, to że ciągle nie mam odpowiednich akcesoriów biegacza, stroju, dresu, butów.. no nie to ostatnie już nie, bo buty kupiłem sobie jakiś czas temu, nawet dwie pary… ale o butach innym razem. Kupiłem sobie całkiem niedawno, bardzo tanio bieliznę termoaktywną w Real-u (o tym jak tanio kupić coś fajnego też napiszę) Wyciągnąłem stare ocieplane spodnie dresowe na polarze, wyciągnąłem bawełnianą bluzę z kapturem, którą mam już od x czasu, ale w niej nie chodzę, bo jakaś taka sztywna jest, jak kurtka bardziej, niż miękka bluza, wcześniej założyłem wspomnianą termoaktywną podkoszulkę, na głowę lekką czapkę, na ręce ciepłe rękawice (jak się okazuje nieco za ciepłe), na nogi buty (też kupione w Real – Actve Phylon X, super wygodne za jedyne 99zł) i hajda na ulicę…. Pobiegłem na basen i z powrotem, w sumie może z 5 km, po tak długiej przerwie w bieganiu, największy kłopot miałem z oddychaniem zimnym powietrzem, choć siły miałem dość, to jakby zatykało mnie i brakowało powietrza, jak chciałem go nabierać dużo, to jego temperatura prawie paraliżowała, oddychając przez nos z kolei powietrza było za mało.. Ale jakoś przebiegłem i dobiegłem :) Wreszcie się spociłem na treningu, tak jak trzeba i porządnie zmęczyłem (na basenie też się męczę, ale chyba nie aż tak). Teraz tylko trzeba złapać trochę systematyczności, że codziennie, albo co drugi dzień biegam, i żeby się waliło i paliło to realizować, i będzie dobrze. A tymczasem kończąc to trochę przydługie opowiadanie, zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć.

Opublikowano w dziale: bieganie

One Response so far.

  1. E.F. pisze:

    trzymam kciuki

Napisz komentarz...



+ 9 = szesnaście