Od wczorajszego wieczora, z niepokojem patrzyłem na to co dzieje się w pogodzie, jak nieprzerwanie leje i jest bardzo brzydko. Właśnie deszcz jest chyba największą przeszkodą w treningu, bo nikt nie lubi przemoczony ćwiczyć. Nawet tuż przed 9.30, ciągle siąpił bardzo drobny deszcz.

Byłem przekonany, że skutkiem tego, po raz pierwszy odkąd pamiętam (a byłem na wszystkich spotkaniach, minus jedno gdy był bieg w Kozienicach), nasz BBL się nie odbędzie. Nawet myślałem, żeby po prostu przyjść w dżinsach, choć zawsze od razu ubieram się w strój treningowy, by tylko udokumentować to, dlaczego tak się stało.  Na miejscu jednak okazało się, że ani deszcz taki straszny (i duży), ani bojaźliwość BBL-owiczów przed wodą, duża :)

Jednak wiadomością dnia, o której dowiedzieliśmy się na miejscu, była wygrana naszej koleżnki BBL-owiczki, Moniki Kępskiej, która w konkursie „Wygraj koszulkę BBL” organizowanej przez sklep biegowy, o której wcześniej już pisałem, wygrała koszulkę! Jednak da się, i cieszę się, że moje pisanie pewnie w tym pomogło! Aby otrzymać taką nagrodę, trzeba napisać coś, dokończyć zdanie „Biegam bo….” przy czym wygrywają bardzo różne teksty, krókie długie, wierszowane, oryginalne lub na pozór nie..
Nasza koleżanka napisała tak: „Biegam Bo zainspirował mnie Forrest Gump, i uwielbiam biegać w blasku ulicznych lamp, i dlatego że kiedyś zostanę listonoszem, i dlatego że po prostu chodzić nie znoszę, i dlatego że biegiem jest bliżej, i dlatego że niektórzy myślą – ty świrze, i dlatego że biegam przez sen, i dlatego że bieganie do życia potrzebne mi jak tlen. ”
No pięknie! choć podobno to mąż jej napisał ;) (też nasz BBL-owicz), to traktowałbym to tylko jako takie gadanie, ważne że jest zwycięstwo!

BBL-w-deszczu-radom-13lipca2013 (8)

 Oprócz tego jak zwykle rozgrzewka, znów trochę inne ćwiczenia niż zwykle, mnie niestety ciągle trochę boli noga, i mogłem je wykonywać, na góra 70%

Następnie biegliśmy trzy kółka, mierząc sobie na koniec tętno, a potem jeszcze dwa. Ja tak się rozbiegałem, że noga prawie przestała boleć, i zamiast dwóch, przebiegłem trzy, biegnąc ostatnie okrążenie prawie na maxa, doganiając tych co kończyli drugie.

A gdy już wszyscy poszli, (zostałem tylko ja i jeszcze jeden kolega), korzystając z tego że noga prawie nie boli, wykręciłem sobie jeszcze dwadzieścia jeden kółeczek, w czasie 37 minut. Spakowałem się i już miałem wychodzić, gdy dostrzegłem, że kolega robi ćwiczenia rozciągające na koniec, o których zawsze zapominam, a mam w pamięci zapisane że trzeba, jakie i jak, dzięki czemu jeszcze się trochę porozciągałem. Wracając z BBL-a kupiłem sobie ibuprom na jutro, na bieg w Rykach :)

Opublikowano w dziale: BBL, bieganie

One Response so far.

  1. Karol pisze:

    gdzieś kiedyś przeczytałem że pogoda to najsłabsza wymówka :) więc czy to deszcz, śnieg, upały czy mróz zawsze staram się znaleść chwilę na przebiegnięcie kilku kilometrów ;)

Napisz komentarz...



dwa + 5 =