Zapraszam wkrótce, pojawi się tu zdecydowanie więcej zdjęć ;)

III Bieg Szlakiem Króla Zygmunta Starego w Kozienicach, reklamowany był juz od dawna jako impreza w której warto wziąć udział. Trochę rozerwani, bo kolidowało to z naszym spotkaniem BBL, postanowiliśmy pojechać. Z mojej strony była to wręcz decyzja w ostatniej chwili, zrzuciłem część obowiązków na Michała (dzięki Michał ;)) i dużo wcześniej niż oficjalna godzina rozpoczęcia, przybyłem do Kozienic.

Na mecie biegu 10km w Kozienicach

Znaleźliśmy się, wszyscy ucieszyli się z mojej obecności, bo do ostatniej chwili nie było pewne czy będę, śmiejąc się i żartując, przygotowywaliśmy się do biegu, który rozpoczął się prawie zgodnie z planem, o 10.05. Wspaniała pogoda przed, i w trakcie pierwszych 50 minut biegu, to była tylko cisza przed burzą (właściwie to przed ulewą). Jak to wyglądało tuż przed startem, na fotkach poniżej – stopklatkach z kamerki, która oczywiście mocno siedziała na mojej głowie.

Oprócz zdjęć z kamerki, umieściłem w serwisie youtube cały ponad półgodzinny film, z fajną (jak sądzę) muzyką, który koniecznie musicie obejrzeć! ;)

Jeśli pamiętaliście mapkę, zamieszczoną na stronie biegiemradom.pl to niestety miała się ona nijak do rzeczywistości.

W sumie, choć dystans już godny, nie było tak źle, wspieraliśmy się po drodze, wszędzie tam gdzie mijaliśmy się, przybijając piątkę!

Według „odległościomierza” Karoliny, trasa miała 10,2km, swój czas dzięki kamerce mogłem zmierzyć bardzo dokładnie, było to 48’17”. Niestety nie widziałem z daleka jak na metę wpada Paweł, a tym bardziej Karolina, ale mogę oszacować to na podstawie różnicy czasu jaką mogłem zanotować, jakieś 2km przed metą, gdy jeszcze widziałem oboje, wtedy Karolina miała nade mną 2’30” a Paweł 1’20” przewagi, pewnie więc na mecie było podobnie plus kilkanaście sekund.

Nie miałem zbyt wiele doświadczeń z biegami wcześniej, więc te 48.17 to chyba mój życiowy rekord :) Jednak tak jak powiedziałem kolegom/koleżankom, gdy rekordów nie ma się zbyt wiele, albo wcale, to każdy kolejny bieg, oznacza jakiś rekord, czyż nie?

Gdy kończyłem bieg pogoda się popsuła, napłynęła skądś mała chmurka, z której spadł solidny deszcz, prawdziwa godzinna ulewa, co śmieszniejsze w oddali widać było jasne niebieskie niebo, nawet było tak że świeciło słońce, ale deszcz ciągle padał. Tuż przed dekoracjami w miarę rozpogodziło się, każdy dostał talon na całkiem smaczne jedzonko (mniam, mniam). Do jedzenia była kiełbaska i karkówka z grilla, oraz napój, dzięki czemu, w podwójnie doskonałych humorach rozstaliśmy się, umawiając się na następny dzień, na bieg w Pionkach.

 

Na mecie biegu -Szlakiem Króla Zygmunta Starego- 10km w Kozienicach

Ciekawe jak szybko na „kozienickich” stronach będziemy mogli znaleźć fotki na ten temat, choć mnie najbardziej interesują wyniki, czy w porównaniu do innych wypadłem dobrze, zwyżka formy to ważna sprawa, bo do super ważnej imprezy, naszego radomskiego półmaratonu zostały tylko 2 tygodnie!

Opublikowano w dziale: BBL, bieganie

One Response so far.

  1. Pablo pisze:

    Było rewelacyjnie. Lepiej już nie można zaplanować soboty :). Fajna trasa, super organizacja, piękne miejsce, doborowe towarzystwo. Czego można chcieć więcej ??

Napisz komentarz...



× 2 = dwanaście