Nie martwcie się, na pewno dzisiaj coś napiszę, dopiero wróciłem ze spotkania „Biegam bo Lubię, i musi minąć nieco czasu, zanim się do tego zabiorę ;) W każdym razie nie przejmujcie się tytułem, Biegam bo Lubię WYGLĄDAŁO na zagrożone z powodu złej pogody, jednak tylko do godziny 9.30 ! …. Dodano później…

biegam-bo-lubie-25-maja-2013-stadion-zst-radom-energetyk

Nie zrażony dość ponurą pogodą z rana, z 12 stopniami Celsjusza na termometrze, pamiętając jeszcze wczorajsze warunki, o całe niebo gorsze… właściwie o całą ulewę należałoby powiedzieć, ubrałem się trochę cieplej niż zwykle i pojechałem! Jak zwykle spóźniony, gdy byłem już na miejscu tuż po 9.30, wyszło słońce! To jeszcze kilkanaście minut temu, po prostu wyglądało na niemożliwe! Trening udał się świetnie, pobiegaliśmy, poćwiczyliśmy, słońce czasem świeciło, czasem chowało się za chmury, gdy już byliśmy rozgrzani, niejeden stwierdził, że się za ciepło ubrał :)

Po rozgrzewce zrobiliśmy kilka kółek po bieżni, jednak niezbyt wiele, niektórzy z nas, jadą jutro do Mińska Mazowieckiego na XVIII Mazowiecką Piętnastkę i I Mazowiecką Dziesiątkę  i nie chcą dziś się forsować.

Dodano po dwóch dniach… WIELKIE GRATULACJE! Trzymałem kciuki, wy pewnie też, i nie zawiedliśmy się! Nasza koleżanka Karolina, w niełatwym 15-kilometrowym biegu, (25 Maja w Mińsku Maz.) zdobyła 3 Miejsce! na podium! Z kolei Norbert Łojek, który nie zawsze, ale czasami też z nami ćwiczy, był 18-ty! Niestety nie wiem, co się stało z kolegą Mirkiem :( Powinien być na liście wyników a go nie widzę. Na pewno dowiemy się na najbliższym spotkaniu.. 

(to taka dygresja wracamy do soboty..)

Dziś jak zwykle nie mogło zabraknąć czegoś, co odróżnia właśnie te zajęcia od innych z poprzednich sobót. Tym razem, trener Leszek Trzos, zaprosił nas na salę gimnastyczną, i tam ćwiczyliśmy różne skoki na materace, śmiechu było przy tym co niemiara. Generalnie wystarczyło nie bać się (dziewczynom polecam po prostu zamknąć oczy ;) ), pamiętać o trzymaniu głowy nisko, najlepiej między kolanami, i dobrze się wybijać.

Na samym końcu została już nas całkiem nieduża grupa, która postanowiła rozegrać mecz koszykówki. Plan był że może siatkówka, jednak zwyciężyła ta pierwsza dyscyplina, i bardzo dobrze, bo to nadal było bieganie, od kosza do kosza, którego w siatkówce przecież jest zdecydowanie mniej.

Coraz lepiej się znamy, w większości po imieniu, i tak Karol z Michałem grał po jednej stronie, Andrzej robił zdjęcia (a cóż on miałby robić ;) ) a po drugiej stronie, Marysia, Ewelina, Maja, Edyta, Eee. chyba coś pokręciłem, zapytam Michała i poprawię ;)  Dodano później … Skąd mi ta Ewelina się wzięła ;) oczywiście że Jola. Nie wiem jak wy, ale ja już nie mogę doczekać się następnego spotkania. Do zobaczenia!

Opublikowano w dziale: bieganie

2 Responses so far.

  1. Mnichal pisze:

    Andrzej, jak w drużynie dziewcząt zamienisz Ewelinę na Jolę, to wszystko już będzie dobrze :) Potwierdzam, bardzooo miły poranek, generujący uśmiech na ustach.

  2. Karol pisze:

    Dobrze było, nie sądziłem że po ok 14 latach będę pamiętał jak się gra w kosza :D.

Napisz komentarz...



siedem × 3 =